Uprzedzam Cię, drogi Czytelniku – nie chodzi o pielgrzymkę do Ostrej Bramy, ale codziennie pielgrzymowanie do pracy…

Takiego korka jak w poniedziałkowy poranek przy ogródkach działkowych na Targówku Przemysłowym jeszcze nie widziałem. Zaczynał się zaraz za tablicą oznaczającą granicę Ząbek! Część niecierpliwych kierowców natychmiast wykręcała orzełka i wracała na Łodygową. To bez sensu – pomyślałem. Zresztą uczę się cierpliwości za kółkiem, bo mam świadomość, że z każdym miesiącem będzie gorzej. A to z powodu Wilna.

Zapytacie – a co u licha ma stolica Litwy do naszych codziennych mareckich dojazdów? Spieszę z wyjaśnieniami. Wilno to nazwa wielkiego projektu deweloperskiego, który wyrośnie na Targówku Przemysłowym. Opisał go poniedziałkowy „Puls Biznesu”. Nowe osiedle, w którym znajdzie się 5 tys. lokali, zaczyna budować giełdowy Dom Development. Przyszli mieszkańcy już mogą się cieszyć ze świetnej lokalizacji – tym bardziej, że deweloper zamierza wybudować nawet przystanek kolejowy na linii Ząbki-Warszawa Wileńska (o ile ktoś się wciśnie do pociągu w godzinach szczytu:)). A gdy już przy Czterech Śpiących stolica wybuduje metro, wszędzie będzie blisko.

Nam, mieszkających w Markach, Ząbkach czy Wołominie, przyjdzie się jednak zmierzyć z jeszcze większymi korkami. Jeśli założymy, że każda „wileńska” rodzina ma jedno auto, to okaże się, że każdego ranka z Wilna wyjedzie kilka tysięcy pojazdów. Część trafi na Radzymińską, część trafi na Targówek Przemysłowy. To dopiero będzie trening cierpliwości. Albo przyjdzie nam zostawić samochód i wybrać pociąg. Wszak wsiądziemy do niego szybciej niż mieszkańcy Wilna.

Tak będzie wyglądać Wilno w Warszawie

Reklamy