Mieszkańcy Marek będą mieć własną radę miasta i na pewno przedstawicieli w powiecie. A czy w sejmiku województwa mazowieckiego? Sprawdziłem, jaką minimalną liczbę głosów trzeba było otrzymać, by wejść do tego najwyższego organu samorządu terytorialnego. W 2006 r. Paweł Adam Sulowski dostał 2714 głosów. I to wystarczyło, by stać samorządowcem na poziomie województwa. Czy jest szansa, abyśmy wprowadzili kogoś z Marek do sejmiku?

O tym, że warto taką osobę mieć – nie mam wątpliwości. Udowodniła to historia z Orlikiem, w której okazało się, że nasze miasto nagle wyparowało z listy, na której pierwotnie było. Skreślili nas radni sejmiku: gdyby znajdowała się w nim osoba z Marek, z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że do takiego scenariusza by nie doszło.

Wróćmy jednak do postawionego wyżej pytania. Przy totalnej mobilizacji sympatyków kluczowych partii (niestety, tylko one do sejmiku wejdą) – jest na to cień szansy. O ile oczywiście oba ugrupowania – PO i PiS – odpowiednio wypromują własnych, mareckich liderów. Choć – nie ukrywam – jest już bardzo późno.

Platforma zdecydowała się ujawnić tożsamość własnego przedstawiciela. Jak poinformował mnie Paweł Pniewski, jeden lokalnych liderów PO, mareckim kandydatem partii Donalda Tuska będzie Mariusz Sosnowski. Zbieżność z osobą o identycznym imieniu i nazwisku z mareckiego koła wędkarzy jest przypadkowa. Co o kandydacie Platformy wiadomo? Mieszka w Markach od urodzenia i… nie jest członkiem PO. Szefuje jednej z firm informatycznych. Oprócz tego specjalizuje się w poligrafii oraz funduszach unijnych. Ma żonę, dwójkę dzieci i 35 lat na karku (tyle mi dają koleżanki w pracy – to miłe z ich strony:)). W wolnych chwilach gra w golfa, tenisa lub korzysta z uroków windsurfingu. Na liście PO znajdzie się na 13 miejscu.

A kogo z Marek wystawi PiS?

Advertisements