… w którym ludzie, choć się kompletnie nie znają, tworzą forum dyskusyjne. Nie, wcale nie chodzi mi o internet. Wystarczy podjechać rano pod jedną z mareckich przychodni i stanąć w kolejce po numerek. Obowiązuje zasada – im ktoś szybszy, tym ma lepszą pozycję na liście startowej (takie pole positions) do okienka. Zapisy zaczynają się mniej więcej o 7.30, dlatego ci, którzy pojawiają się zaraz po 7.00, dostają nagrodę: najszerszy wybór – i lekarzy, i terminów wizyty. Ale te pół godziny oczekiwania to okazja do podyskutowania.

Prawie o wszystkim. Najpierw pada sakramentalne pytanie „Kto z Państwa jest ostatni?”, które przełamuje lody. Potem – jeśli termometry wskazują niską temperaturę – ludzie zaczynają narzekać na pogodę i trzymają kciuki, by panie z rejestracji jak najszybciej otworzyły drzwi do przychodni, gdzie jest cieplutko.  A skoro kolejkowicze są już przy pogodzie, zastanawiają się, jaka będzie zima w tym roku: czy przyjdzie im płacić wysokie rachunki za energię, czy będą walczyć ze wielkim śniegiem, wreszcie czy mareckie ulicy będą przejezdne. W tym momencie zawsze ktoś ponarzeka na korki. Jest przecież ku temu szczególna okazja, bo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad kładzie nowy asfalt przy Piłsudskiego – także w ciągu dnia. Znajdą się wtedy i tacy, którzy podpowiedzą jak przejechać z Warszawy do północnych Marek, omijając nie tylko Piłsudskiego, ale i zatłoczoną Ząbkowską. Oczywiście uprzedzając, że do tego potrzeba auta z solidnym zawieszeniem, bo trasa częściowo wiedzie drogami gruntowymi np. ul. Opolską. A kiedy rozmowa zaczyna nabierać i barw i życia, otwierają się drzwi do przychodni. Kolejkowicze ustawiają się karnie w kolejce do okienka, a rozmowa cichnie. Oczywiście do następnego razu…