Niedawno na miejskim portalu pojawiły się informacje o pracach porządkowych, wykonywanych przez służby komunalne – najpierw czyszczeniu mareckich dróg, o niedawno o poprawianiu widoczności mareckich znaków drogowych, które tu i ówdzie zasłaniała bujna roślinność. Nic tylko przyklasnąć i zaraz potem zapytać – a co z uszkodzonymi, zniszczonymi i przestawionymi znakami? Stali czytelnicy bloga wiedzą, że dość regularnie opisuje takie przypadki. Czasem można liczyć na reakcję służb miejskich, jednak w ostatnich kilku przypadkach apele (i telefony) pozostały bez echa. Tak było w przypadku znaków, informujących o przejściu dla pieszych przy Lisa Kuli i Ząbkowskiej. Nie tracąc nadziei, że wrócą na swoje miejsce, dodam nowe miejsce, którym służby komunalne powinny się zaopiekować. To skrzyżowanie ulicy Malinowej z Fabryczną. Zatrzymałem się dziś tam na chwilę, by wyskoczyć do sklepu spożywczego i wziąć lokalną prasę. Ujrzałem tam następujący widok…

 

Ci, którzy mieszkają w Markach, pewnie wiedzą, że Malinowa jest podporządkowana wobec Fabrycznej, a przestawiony w stronę posesji znak pewnie nie zrobi na nich wrażenia. Co jednak z przyjezdnymi? A jeśli ktoś nie zauważy przestawionego znaku i wjedzie w prawo w Fabryczną święcie przekonany, że ma pierwszeństwo przejazdu? Nieszczęście gotowe.

Advertisements