Do dziesiątej wieczór był jeszcze kwadrans. W kubełku już czekał rozrobiony klej do tapet, na stole jakieś 150 plakatów formatu A-3 i kluczyki od auta. Jeszcze tylko ciepła czapka na głowę, stara kurtka na grzbiet, szmata oraz pędzel do ręki i ruszam po sąsiada – Michała. Czuję się przez chwilę jak w 1989 r., kiedy – jeszcze bez wyborczego prawa głosu – rozklejałem plakaty „Solidarności”. Minęło z górą 21 lat i w czwartkowy wieczór pakujemy się do małego autka. Ruszamy bocznymi ulicami (przy Piłsudskiego jeszcze remont) po Jacka. Ściągamy go spod Horowej Góry i naszą eskapadę zaczynamy od ataku na słupy ogłoszeniowe przy Dużej. W ten sposób w czwartkowy wieczór zainaugurowaliśmy akcję  na rzecz wysokiej frekwencji w wyborach samorządowych w Markach. Ważna rzecz, bo cztery lata temu do mareckich urn wyborczych pofatygowało się zaledwie 38 proc. głosujących. W tym roku musi być lepiej!

Część z Was być może już te plakaty widziała. Być może znajdziecie na nich twarze Waszych sąsiadów. Aleksandra, Wioletta i Jarek przekonują, dlaczego pójdą na wybory – każde z innego powodu. I pewnie każdy z bohaterów naszej kampanii będzie inaczej głosować, ale najważniejsze jest to, że 21 listopada (i pewnie 5 grudnia) wrzucą do urny kartki, na których wskażą najlepszych – ich zdaniem – kandydatów na radnych: do rady miasta, powiatu czy sejmiku województwa oraz oczywiście burmistrza. Dołączcie do nich koniecznie.

Ps. O szczegółach akcji, dzięki której Marki być może staną się pępkiem powiatu (czyli miastem o najwyższej frekwencji), piszemy na stronie www.marki2020.pl

Reklamy