Moja żona – w ferworze przygotowań do świąt – wpadła na prosty pomysł. „Słuchaj, a gdyby tak w przeddzień wigilii spotkać się z sąsiadami i symbolicznie podzielić opłatkiem?”. Kilka szybkich telefonów i nie minęły 24 godziny, gdy spotkaliśmy się wszyscy przed naszymi domami, serdecznie całując i życząc w te święta wszystkiego, co najlepsze. Jak się potem okazało, zrobiliśmy to po raz pierwszy od chwili, kiedy zamieszkaliśmy w Markach. Pogoda jak na zamówienie: bez wiatru, opadów i z dodatnią temperaturą, acz dookoła było wciąż biało – tak świątecznie. Można powiedzieć, że anioły czuwały… Wyszło sympatycznie. Po cichu liczę, że w ten sposób narodziła się nowa tradycja…

Czego Tobie życzyć, Drogi Czytelniku? Mógłbym oczywiście napisać długą listę tematów, na której pewnie odnalazłbyś to, czego poszukujesz. Ale ksiądz Twardowski ostrzega, że „inflację słów trzeba dusić jak inflację pustego pieniądza”… A  ponieważ małe jest piękne, dlatego – niech się spełni to, o czym cichutko w sercu marzysz… I morza bożej miłości dla siebie nawzajem…

Reklamy