Jak to było? Czy św. Barbara po lodzie, a  Boże Narodzenie po wodzie? A może na odwrót: św. Barbara po wodzie, a Boże Narodzenie po lodzie? W Markach w tym roku prawdziwa jest pierwsza wersja.

To, co widzicie, to fragment ul. Ząbkowskiej między Leśną a Szpitalną. Podobna sytuacja jest na wysokości Skłodowskiej Curie. Czyli gdy Barbara mrozi, Mikołaj wodę zwozi. Niestety… A po cichu liczyłem, że będzie pięknie i biało. Że będzie można – oprócz kolęd – zanucić „na całej połaci śnieg, śnieg, śnieg”. W tym roku biały puch był nawet strawny, ulice zostały po ostatnich opadach odśnieżone na tip top. Nagle skok temperatury i woda – i to taka, jak latem tego roku po obfitych opadach. Niech już w takim razie szybko przyjdzie wiosna i ruszą prace z budową kanalizacji deszczowej. A na razie będziemy niegościnni w te święta – radzimy nie przejeżdżać Ząbkowską, a jeśli już, to tylko samochodem terenowym lub amfibią. Strach pomyśleć, co będzie jak znów ściśnie mróz…

Ps. Mróz zaczął ściskać w niedzielę. W poniedziałek rano wody było dużo mniej, za to lodu – w nadmiarze. Wieczorem służby miejskie starały się udrażniać trasę.

Advertisements