Zanim wulgaryzmy nie zaczęły dominować w młodzieżowym języku, funkcjonowało (bądź jeszcze funkcjonuje) słowo: przechlapane. Nie, nie nawiązuje tym razem do poziomu wód gruntowych w Markach i zatopionych ulic – to byłoby zbyt dosłowne. Moje myśli kierują się w rejon ul. Naczelnikowskiej w Warszawie, którą pokonuję przynajmniej kilka razy w tygodniu. Od kilku miesięcy stoi tam wybudowany, acz jeszcze nieotwarty, supermarket Kaufland. Szczerze mówiąc byłem zdziwiony, że na jego inaugurację trzeba tak długo czekać. Sprawa wyjaśniła się przy porannej lekturze „Gazety Stołecznej”. Okazuje się, że w tym rejonie Targówka dojdzie – jak to ładnie ujęto – do korekty układu drogowego. Innymi słowy – zamkną mi (i pewnie Wam) Naczelnikowską. Nie można było tego zrobić w ferie, kiedy ruch się zmniejszył?

Przecież część kierowców z Marek nie jeździ do stolicy Radzymińską i wybiera alternatywną trasę: przez Ząbki, ogródki działkowe i Targówek Przemysłowy aż do Ząbkowskiej w Warszawie. Ale nie tylko oni stracą nerwy. Przechlapane będą mieć również ci, którzy na co dzień jeżdżą Radzymińską. Cały ruch z Targówka Przemysłowego przeniesie się na wiadukt przy OBI i włączy się do głównej ulicy tej części stolicy. Niewielkim pocieszeniem jest pozostawienie przejazdu kolejowego przed Tesco.

Może trzeba będzie się znowu przeprosić z pociągiem na Wileniaka?

Advertisements