Radny Michał Jaroch powiedział mi, że wydrukował mój skromny wpis, dotyczący niebezpiecznej dziury w chodniku na Ząbkowskiej (nieopodal przedszkola), i ponad tydzień temu przekazał miejskim decydentom. W niedzielę wracałem z joggingu i niestety się przekonałem, że sprawa – dosłownie i w przenośni – leży odłogiem.

A przecież w Zakładzie Usług Komunalnych, który ma ekipę ds. remontów, pracuje ponad 30 osób (dla porównania, w urzędzie miasta ponad 60). Takie dane zaprezentował w jednym z ostatnich wpisów na blogu radny Arkadiusz Werelich. 30 osób razy 8 godzin dziennie pracy razy pięć dni w tygodniu – ile Wam wyszło z tego korporacyjnego iloczynu? Dużo. Prawda? Oczywiście to działanie totalnie uproszczone – we wpisie na blogu nie znalazłem informacji, ile osób zajmuje się pracami fizycznymi, a ile papierowymi. Wyszperałem za to inne dane w projekcie budżetu. Planowany łączny koszt funkcjonowania ZUK w 2011 r. (głównie wynagrodzenia) to prawie 2,4 mln zł. To niemała kwota, zobowiązująca również do tego, by w takiej licznej obsadzie osobowej w szybkim trybie naprawiać tego typu awarie. Koszty późniejszych odszkodowań od miasta dla potencjalnych poszkodowanych mogą być wielokrotnie wyższe.

Na ostatniej komisji budżetowej pojawiła się propozycja przekształcenie ZUK w spółkę prawa handlowego. Jestem pewien, że to by uelastyczniło i zdynamizowało działania zakładu, którego dyrektor Henryk Szczurowski cieszy się sporym szacunkiem wśród radnych różnych opcji. Wodociąg Marecki w takiej formule się świetnie sprawdza. Czas na ZUK i… może komunalną spółkę celową, która wybuduje gimnazjum na Wspólnej? (http://samorzady.pb.pl/2360783,97039,jak-kuba-bogu)

PS. To nie jedyna dziura (niestety), która straszy. Mieszkańcy ul. Wołodyjowskiego od co najmniej roku proszą o nową pokrywę do studzienki. Na razie jeden z nich postawił metalową beczkę, która zasłania jej wlot. Cóż, prowizorki są najtrwalsze… Czy beczkę trzeba będzie też przetoczyć na Ząbkowską?