Marki potrzebują kasy jak dżdżu, minister Rostowski szykuje restrykcje finansowe dla samorządów, miasto i tak już jest zadłużone: nie ma wyjścia – trzeba sprzedać komunalną spółkę. Tak twierdzą dwa niezależne źródła, zbliżone do ratusza. Rozpoczęły się już prace koncepcyjne. Najpierw miasto wyłoni doradcę prywatyzacyjnego, a następnie na początku przyszłego roku ogłosi przetarg na sprzedaż 74 proc. udziałów w Wodociągu Mareckim.

Te 26 proc., jakie zostaną w gestii miasta, są kluczowe. Pozwolą na blokowanie na walnym zgromadzeniu ewentualnych, niekorzystnych decyzji nowego inwestora. O przyszłe taryfy też nie ma co się martwić. I tak musi je zatwierdzać rada miasta” – twierdzi jeden z moich rozmówców. Żaden z nich się jednak nie podejmuje wyceny, ile miasto może zarobić na tej transakcji. „Potrzeb mamy za to bez liku: gimnazjum, restauracja fabryki Briggsów, drogi – gdzieś tych pieniędzy trzeba szukać – dodaje drugie źródło. Na pytanie, czy nie obawia się niezadowolenia mieszkańców, odpowiada, że nowy inwestor będzie wręcz dla miasta wybawieniem. „Przecież budowa kanalizacji sanitarnej nie obejmuje dziś całych Marek. Jest szansa, że kolejne etapy prac sfinansuje inwestor” – przekonuje. A co Wy o tym sądzicie?

PS. Zbliża się północ 1 kwietnia. Proszę traktować ten wpis WYŁĄCZNIE  jako dowcip prima aprilisowy 🙂

Reklamy