Coś zaczęło dziać przy Ząbkowskiej – skonstatowała z ulgą moja małżonka. Najpierw zaczęły się prace kanalizacyjne przy Fabrycznej, dzisiaj pojawiły się maszyny drogowe, które przygotowywały jezdnię do naprawy. A w niedzielę przecierałem oczy ze zdumienia. Uszkodzona studzienka telekomunikacyjna, która groziła przedszkolakom i spacerowiczom wypadkiem, została naprawiona!

6 marca popełniłem wpis o tym niebezpiecznym miejscu. Wysłałem także sygnał, korzystając z miejskiego, internetowego systemu pytań i odpowiedzi. Szczerze mówiąc – nie bardzo liczyłem na pozytywną reakcję. Kilka razy alarmowałem w sprawie zniszczonych/uszkodzonych znaków drogowych przy Ząbkowskiej i w większości przypadków nie dawało to efektu. 20 marca tematem się zainteresował radny Michał Jaroch (sąsiad), który poruszył sprawę w obecności miejskich urzędników. Chwilę to trwało, ale w ubiegłym tygodniu przyjechała ekipa operatora telekomunikacyjnego i wymieniła właz do studzienki. Oczywiście można ponarzekać na jakość wykonania (proszę zobaczyć jak bardzo studzienka wystaje ponad poziom chodnika), ale niebezpieczeństwo zniknęło.

Jaki z tej lekcji płynie wniosek? Jeśli macie taki problem infrastrukturalny, zawiadamiajcie radnych ze swojego okręgu!