Miałem przyjemność porozmawiać z jednym z naszych radnym. Pokazał mi dokument, nad którym pochylili się dziś nasi wybrańcy. To wstępna wizja gimnazjum, które na powstać przy ul. Wspólnej. Co tu dużo mówić – full wypas… Zanotowałem dla Was kilka podstawowych parametrów.

Część stricte „naukowa”

– 990 uczniów (27 klas gimnazjalnych, 6 oddziałów licealnych)

– 18 standardowych sal do nauki

– 4 laboratoria językowe

– 2 laboratoria informatyczne

– po 1 laboratorium dla fizyków i chemików

Część sportowo-rekreacyjna

– sale sportowe – duża (ze ścianką wspinaczkową) i mała

– 25-metrowy basen

– wydzielony basen do nauki pływania

– zjeżdżalnia

– siłownia

– kompleks boisk

Cześć reprezentacyjna

– aula widowiskowa

Ktoś z Was zapyta i słusznie – a ile to ma kosztować? W dokumencie, nad którym pochylili się radni, padają kwoty brutto od 43 do ponad 46 mln zł brutto. Nie uwzględniono w nim kompleksu boisk – pewnie trzeba dołożyć jeszcze kilka milionów i wyjdzie okrągłe 50 mln zł brutto. Zadacie następne pytacie (i słusznie) – a skąd miasto weźmie na to pieniądze? Nie miasto, ale stworzona przezeń spółka, która zaciągnie wieloletni kredyt. To nietypowy projekt, jak na polskie warunki. Znam dwa takie przypadki z południowej Polski. W łonie zarządu grupy Marki 2020 pochylaliśmy się nad nimi pod koniec ubiegłego roku, kiedy jeszcze w naszym mieście dominowała koncepcja budowy gimnazjum w partnerstwie publiczno-prywatnym. Jak napisał przewodniczący rady, koncepcja stworzenia spółki w 100 proc. kontrolowanej przez miasto zyskuje uznanie wśród pozostałych przedstawicieli jego władz. I dobrze, bo takie działanie przyniesie kilka korzyści: po pierwsze, spółka będzie mogła odliczyć VAT od inwestycji. Przy tego typu kwotach w grę wchodzi ocalenie nawet 10 mln zł! Po drugie – przy umiejętnym skonstruowaniu relacji miasto-spółka komunalna dług tej ostatniej nie będzie wliczany do wskaźników zadłużenia miasta. Po trzecie, spółka będzie mogła prowadzić „po godzinach” komercyjną działalność (wynajem sal, basen), dzięki czemu koszty jej funkcjonowania będą niższe.

I tu dochodzimy do sedna sprawy – kosztów inwestycji. Przyznam, że nie spodziewałem się aż takiego rozmachu ze strony radnych. Nie będą tu pisał, co moim zdaniem jest potrzebne, a co nie. Moja subiektywna opinia w tym wypadku nie jest ważna. Mogę tylko zaapelować: Panie, Panowie, zanim zdecydujecie się na którykolwiek wariant inwestycji, jeszcze raz dobrze wszystko przeliczcie. Żeby nie przeszarżować…

Reklamy