Nie jestem radnym, więc nie narażę się wyborcom. Mogę za to narazić się Czytelnikom, ale zanim solidnie od nich oberwę, niech przynajmniej przeczytają, dlaczego uważam, że „na dziś” TO nie jest rozsądny pomysł.

Na dzisiejszym KOKIS-ie (ech te skrótowce – komisja oświaty, kultury i sportu) dojdzie do dyskusji nie tylko nad dziecięcą sesją rady miasta, ale również zostanie rozpatrzony wniosek o nadanie parkowi miejskiemu w Markach imienia Jana Pawła II.

Otóż o ile się nie mylę, park miejski w Markach, to taki hałaśliwy skwer między drogą krajową (50-60 tys. pojazdów na dobę), kanałem, gimnazjum i dawną fabryką Briggsów. Nie tylko nie jest to jakieś szczególne miejsce na spacery. O ile się nie mylę, nie jest to także tak ulubione miejsce na spędzanie czasu przez dzieci, jak np. park i plac zabaw na Bródnie. Po weekendowych wieczorach można tam znaleźć butelki i puszki po napojach wszelkiej maści, alkoholowych zwłaszcza, puste opakowania po chipsach i niedopałki papierosów. O ile się nie mylę, trzeba tam włożyć naprawdę dużo kasy i pracy, by park ten stał się naprawdę przyjaznym miejscem (brak ekranów akustycznych, podniszczone ławki, brak ogrodzenia od strony kanałku). Chcielibyście właśnie tam zaprosić Wielkiego Papieża Polaka?

Kilku radnych powiedziało mi, że wśród części reprezentantów naszego miasta istnieje magiczna wiara w to, że po nazwaniu parku imieniem Papieża coś się zacznie tam dziać, że nazwa zobowiąże władze do działania. Jestem przeciwnikiem takiego magicznego myślenia. Proponuję odwrotną kolejność – najpierw zmiany na lepsze, potem uroczyste nadanie nazwy (jeśli oczywiście upieramy się przy tej lokalizacji). Podobno jednak żaden radny nie wniesie takiej propozycji, żaden radny nie rozpocznie dyskusji na ten temat…

Jeśli jednak znajdzie się choć jeden sprawiedliwy, pragnę mu podpowiedzieć pomysł, o którym pisał do mnie jeden z moich Czytelników w styczniu ubiegłego roku:

Markom brakuje pomnika, bliższego czasom teraźniejszym. Upamiętniającego wielkiego człowieka, Polaka, sługę Bożego, jakim był Papież Jan Paweł II. Pytanie dlaczego ten pomnik nie może być inny niż wszystkie? Wiemy jak bardzo Papież kochał dzieci, dzieci zajmują przecież bardzo ważne miejsce w religii chrześcijańskiej. Dlatego przeznaczmy pieniądze na plac zabaw, ale taki z prawdziwego zdarzenia!

Pomysł może wydawać się karkołomny na pierwszy rzut oka. Ale jeżeli nazwiemy ten plac zabaw Karolkiem, postaramy się zaszczepić tę nazwę naszym pociechom, to zaczniemy u nich budować pamięć o wielkim Polaku, w najbardziej naturalny sposób, poprzez zabawę. Chętnie kiedyś usłyszę jak moja córcia powie „Tatusiu, chodźmy pobawić się do Karolka”….

PS. Jeśli na łono rady wróci idea budowy centralnego placu zabaw np. wespół w zespół z komunalnym megaprzedszkolem czy żłobkiem (może to jest pomysł na grunt przy Zygmuntowskiej), to dajmy mu właśnie nazwę Karolek.

Advertisements