Moje ostatnie milczenie to efekt zawirowań, które potrafią dać solidnie w kość nawet tak niepoprawnemu optymiście jak ja. Mam jednak wrażenie, że w tym długim i ciemnym tunelu pojawiło się światełko i – co ważne – nie jest to nadjeżdżający pociąg. Siadam więc do klawiatury, a dziś moim natchnieniem jest wtorkowy wpis radnego Arkadiusza Werelicha.

W czasie poprzedniej kadencji rady miasta nie mogłem wyjść ze zdziwienia, że wnioski o głosowanie imienne (czyli takie, po którym wiadomo, jak każdy radny głosował) przepadają z kretesem. Siedziałem kiedyś na jednym z posiedzeń i patrzyłem z ciekawością, kto jest temu przeciw. Ot, pouczająca lekcja. Dziś części tych osób już w radzie nie ma. Nowa rada zdecydowała się na zakup systemu, dzięki któremu będzie wiadomo, kto i jak głosował.

Do tej pory jedyną informację, jaką otrzymywał mieszkaniec Marek, był ogólny wynik głosowania. (…) Każdy radny mógł wyprzeć się lub twierdzić, że głosował (inaczej – przyp. TM) w danej sprawie. Moim zdaniem ,(…) to brak odpowiedzialności radnych (…). Elektroniczny system do głosowania jawnego będzie testowany podczas najbliższego posiedzenia Komisji Oświaty, Kultury i Sporu. Fakt, iż system będzie użyty pierwszy raz podczas komisji, której mam zaszczyt przewodniczyć, jest dla mnie wielką satysfakcją – opisuje radny Werelich (www.werelich.com.pl).

Moją też. Ale zanim otworzycie Panie/Panowie korki od szampana, potrzebne będzie wdrożenie jeszcze jednej rzeczy – PRZEJRZYSTEJ PREZENTACJI wyników głosowań na stronach urzędu miasta (a nie tylko biuletynu informacji publicznej, do którego zaglądają tylko zapaleńcy). Nie wątpię, że tak się stanie. W przeciwnym wypadku zakup systemu byłby wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Gdyby jednak sprawy się skomplikowały (nawet rzeczy proste mają taką właściwość), wielka odpowiedzialność spadnie na mareckich blogerów-radnych. Niech Wasze wpisy staną się nośnikiem tych ważnych informacji dla mieszkańców.