Popołudniowa ulewa uczyniła Ząbkowską – na odcinku między osiedlem Koneka a numerem 21 – jeziorem mareckim. Przypomniały mi się sceny z ubiegłorocznego lata, kiedy bez kaloszy lepiej było z domu nie wychodzić. Dlatego pomyślałem o konieczności wezwania wozu asenizacyjnego, który zacznie odpompowywać wodę z Ząbkowskiej i jako tako ją udrożni. Wybrałem numer telefonu interwencyjnego urzędu miasta, poczekałem, ale włączyła się tylko poczta głosowa. Przez chwilę pomyślałem, że może działa tylko do 16.00? Zarzuciłem kapotę na grzbiet, już zacząłem iść, by wyżalić się u radnego-sąsiada, a tu miła niespodzianka. Operator numeru interwencyjnego oddzwonił. Pokrótce opisałem mu stan zalanej Ząbkowskiej, po czym usłyszałem szczere i wzruszające: ja pierniczę…  Ale zaraz męski głos w telefonie zapewnił, że „burmistrz i Szczurowski (szef Zakładu Usług Komunalnych – przyp. autora) już wiedzą” (jak rozumiem – o sytuacji). Od razu zrobiło mi się lepiej. Następnie operator podziękował mi za zgłoszenie. Ja też z góry dziękuję w imieniu użytkowników ul. Ząbkowskiej za odpompowanie wody. Ale o tym przekonam się jutro nad ranem.

Advertisements