Ciekawą historię opisała Kasia Bi. Dotyczy on spraw związanych ze ściąganiem długów przez samorząd, o czym niedawno popełniłem wpis, pisząc o umowie miasta z Krajowym Rejestrem Długów. Przeczytajcie…

(…) Obawiam się, żeby przy dużym rozpędzie ze strony naszego UM na listy dłużników zostali wciągnięci Ci, którzy na nich nie powinni być. Chodzi mi mianowicie o taką sytuację, jaka przytrafiła mi się nie dalej jak tydzień temu. Otrzymałam wezwanie z UM do zapłacenia zaległego podatku od nieruchomości, UWAGA: dwie raty za 2008 rok, jedna za 2009 i jedna za 2010, plus odsetki i opłata za wystawienie wezwania. Zbladłam, ponieważ reguluję wszelkie rachunki na bieżąco. Kwota nie była wielka: w sumie około 140 zł, ale wybrałam się do UM, aby wyjaśnić sprawę. Nadmienię tu, że jestem współwłaścicielem drogi dojazdowej do kilku działek, w sumie tych współwłaścicieli jest osiem rodzin i wezwanie to dotyczyło właśnie tej drogi. Pani w księgowości, kiedy powiedziałam, że mam zapłacone na bieżąco wszystkie podatki, poinformowała mnie, że jestem pierwsza na liście współwłaścicieli i właśnie dlatego otrzymałam wezwanie… Może pozostawię to bez komentarza, bo według tej Pani łatwiej wysłać wezwanie do pierwszej osoby z listy niż sprawdzić w systemie, kto nie płaci podatków… Pewnie w najbliższym czasie kolejny z sąsiadów otrzyma na chybił-trafił list polecony za potwierdzeniem odbioru, którego koszt wystawienia UM wycenił na 8 zł…

Wiem, że ta historia nie ma pozytywnego wydźwięku. Ale optymistyczne – o ile można użyć takiego słowa – jest jednak to, że ktoś sprawdza regularność wpłat…

Reklamy