Jest już po dziesiątej wieczór. Ząbkowska zaczyna udawać się na spoczynek. Część właścicieli nieruchomości miała pracowity wieczór. Wszak to ostatnie godziny przed procesją z okazji Bożego Ciała. Na co piątej posesji pracowały miotły, szufle i taczki. Nawet budowniczowie kanalizacji dostroili się do kościelnej uroczystości, usuwając maszyny z trasy procesji i naprędce równając rozkopaną ziemię. Ja zaś właśnie napisałem e-maila do urzędu. Z donosem:)

Otóż martwi mnie stan okablowania ul. Ząbkowskiej. Na wysokości przedszkola Bambi część kabli wisi dość nisko, czego dowodem jest zdjęcie obok. Podejrzewam, że taka wysokość nie byłaby problem dla skoczka wzwyż. Jest natomiast problemem dla zwykłego mieszkańca, który może się obawiać, że niedługo przewód zostanie przerwany bądź będzie stanowić niebezpieczeństwo dla przechodniów. Mam więc nadzieję, że miejskie służby nie zlekceważą tego sygnału i przekażą sprawę „komu trzeba”.

Na forum internetowym ktoś kiedyś wspominał, że niebo nad Markami spętane jest ogromną liczbą kabli. Kiedyś starałem sobie wyobrazić Szkolną bez morza przewodów. Uwierzcie – wyglądałaby dużo lepiej, no i nie byłaby narażona na przykre konsekwencje pogodowych kaprysów. Może więc warto zacząć chować kable pod ziemię? Ostatnio radni zorientowali się, że przetargi na budowę oświetlenia wychodzą dużo poniżej kosztorysu. Są więc oszczędności, które można wykorzystać na rozszerzenie zakresu prac oświetleniowych. Natychmiast zaproponowali więc zwiększenie zakresu inwestycji. Nieśmiało więc zaproponuję – a może część kabli przy tej okazji pochować pod ziemię? Niedawno mieliśmy taki przypadek, gdy na odcinku Traugutta połączenia między latarniami zostały schowane w gruncie. Czyli w Markach można.

Advertisements