Ciekawego spostrzeżenia dokonał Paweł Pniewski. Niedawno przejrzał sprawozdanie z działalności burmistrza i wyłuskał informację o umowie, jaką miasto podpisało z osobą fizyczną na malowanie barier mostowych. Koszty nie są wielkie (jakieś 2 tys. zł), ale nie o to w tym wypadku chodzi. Radny na ostatniej sesji rady miasta zapytał: to po co Markom w takim razie zakład usług komunalnych? Dodajmy – ZUK, który zajmuje się sprzątaniem ulic (???) czy drobnymi naprawami, to nie jest bezkosztowa instytucja. Jeśli mnie pamięć nie myli, roczne koszty zatrudnienia osób zatrudnionych z ZUK to grubo ponad 2 mln zł. Czy żaden z pracowników zakładu ( a jest ich około 30) nie potrafi utrzymać pędzla w ręku? Nie chce mi się w to wierzyć.

Tak naprawdę Paweł Pniewski i burmistrz – chcąc nie chcąc – znów wszczęli dyskusję na temat przyszłości ZUK. Albo zdecydujemy się na sprywatyzowanie i oddanie zewnętrznym firmom usług wykonywanych dziś przez zakład (i w konsekwencji likwidujemy taką instytucję), albo ZUK zacznie funkcjonować tak sprawnie, że zlecanie malowania barier na zewnątrz będzie można uznać za wypadek przy pracy. Jest też trzecia droga…

Niedawno miałem przyjemność porozmawiać z dwoma burmistrzami z miast podobnych wielkością do Marek: jeden przekształcił zakład komunalny w kontrolowaną przez gminę spółkę prawa handlowego, drugi do tego procesu się przygotowuje. Obaj byli zgodni – formuła zakładu budżetowego to przeżytek, choć zaraz dodają, że przekształcenie nie jest/będzie drogą usłaną różami (no chyba, że tymi z dużymi kolcami). Wady? Komunalnej spółce nie można zlecać zadań z wolnej reki, trzeba ogłaszać przetargi, do których stają także prywatne firmy. To może oznaczać w pierwszej fazie funkcjonowania nowej/starej instytucji utratę części przychodów. Drugi problem to mentalność pracowników. Zasada „czy się stoi czy się leży, dwa patole się należy” w spółce nie ma prawa obowiązywać. Zdaniem obu burmistrzów, zalet jest jednak znacznie więcej. Po pierwsze – uelastycznienie działania spółki i, jak to ładnie określili, wyzwolenie jej rezerw (jak dla mnie – to optymalizacja kosztów, także pracowniczych), po drugie – możliwość odliczania podatku VAT (takiej nie na zakład budżetowy), po trzecie – możliwość wyjścia z pakietem usług nie tylko do obywateli własnej gminy, ale do ościennych samorządów. Czyż nie byłoby dobrze, gdyby ZUK Marki sp. z o.o. przestał być centrum kosztów i przynosił miastu dodatkowe dochody?