Marki i Ząbki potrafią rozpuścić kierowców. Tak, tak – to nie żart. Gdy człowiek wyjedzie gdziekolwiek w Polsce, zaczyna żałować, że jego bak nie ma 300 litrów pojemności (tak jak przemytników na ścianie wschodniej). Zatankowałby u siebie i nie musiałby się martwić o ceny paliw w kraju. A to wszystko za sprawą niezwykłej kumulacji…

Na pograniczu Marek i Ząbek w zasięgu wzroku znajdują się bowiem aż cztery stacje benzynowe. W Ząbkach – Łukoila i przy Makro, w Markach – Neste i Shella. Ta niezwykła bliskość powoduje, że między stacjami toczy się cicha rywalizacja cenowa. Po kilkumiesięcznej obserwacji mam nieodparte wrażenie, że prym w niej wiodą Rosjanie (Łukoil) i Finowie (Neste). W niedzielę za litr „95” na obu stacjach trzeba było zapłacić 4,89 zł. Wiem, że część z Was się obruszy, jeśli dodam słowo „tylko” (pamiętam ceny po 3 zł za litr – prehistoria), ale niedawno podróżowałem po Polsce. Proszę, uwierzcie mi, nigdzie nie znalazłem niższych stawek. W Koszalinie – litr po 5,19 zł, w Darłówku – 5,09 zł, w Sępólnie Krajeńskim – 5,03 zł. Niech żyje konkurencja! Właśnie tu – w Markach i Ząbkach!

Reklamy