W lipcowy poranek podjechałem do „Szwajcara”. Dla niewtajemniczonych – to Piekarnia Szwajcarska przy Słonecznej, a w zasadzie punkt sprzedaży pieczywa. Przez chwilę zastanawiałem się, co jest nie tak. W końcu dostrzegłem, że pawilon-kontener, który pełni funkcję sklepu firmowego, jest inaczej ustawiony. Koniec języka za przewodnika – głosi stare porzekadło. Zagadnąłem więc panią, która sprzedawała pieczywo, jakież to ważne przyczyny spowodowały, że kontener zmienił pozycję/lokalizację.

Otóż okazuje się, że jesienią klienci będą robić zakupy w nowym sklepie. Można powiedzieć – nareszcie. Miałem okazję kupować chleb od „Szwajcara” w kilku punktach na terenie stołecznej aglomeracji, ale tylko ten w Markach mieści się w kontenerze. Ma to swoje złe strony. Po pierwsze, przy tak małej powierzchni wybór chleba był ograniczony, po drugie – sklep nie był wyposażony w krajalnicę. Wizerunkowo – to też obciach, że przy fabryce, której produkty wcale nie są tanie, znajduje się taki prowizoryczny „sklep firmowy”. Fakt – oprócz pieczywa ratowały to miejsce sympatyczne panie-sprzedawczynie, z którymi można było poplotkować o pogodzie, wysokości rachunków za gaz czy zatopionych ulicach. Mam nadzieję, że od jesieni będę mógł to robić w nowych warunkach. Podpatrzyłem – za płotem widać, że prace zostały rozpoczęte. Stąd też przesunięcie pawilonu…