Zwolennicy budowy kanalizacji miejskiej, choć pewnie jeszcze tego nie są świadomi, zyskami wczoraj kolejny argumencik. Ponieważ w ostatnich dniach ostro padało (eufemistyczne określenie), zlewnia w Ząbkach, do której odprowadzają ścieki wozy asenizacyjne, była do wieczora zamknięta. Ci, którzy próbowali zamówić szambiarkę, byli odprawiani z kwitkiem. My akurat mieliśmy szczęście, bo u nas do wizyty beczki jest jeszcze kilka dni, ale jeden ze znajomych… cóż, obudził się z ręką w nocniku. Takim naprawdę dużym 🙂 Gdyby była kanalizacja, nikt by się musiał martwić, czy zlewnia działa, czy nie, czy się może wykąpać, czy zrobić sobie przymusowy Dzień Dziecka 🙂

PS. Uspokajam. Zlewnia wczoraj wieczorem znów ruszyła. Oby tylko już nie padało..

Reklamy