Podobno koty chodzą własnymi ścieżkami. Trochę tak też jest ze mną, a konkretnie z wyborem tematów na blog. Ostatnio dużo emocji budzi kwestia odwodnienia (nic dziwnego), zaraz pewnie lawinę gorących komentarzy spowoduje sprawa kontroli umorzeń podatkowych, dokonywanych przez urząd miasta. Dziś natomiast napiszę o sprawie, która może nie jest spektakularna, ale cholernie ważna z punktu bezpieczeństwa wielu dzieci. Zwrócił mi na to uwagę radny Jacek Orych…

Jeśli dobrze pamiętają Państwo, przy szkole przy Okólnej znajdowały się progi zwalniające. Kiedy rozpoczęły się prace kanalizacyjne, asfalt z jezdni został ściągnięty, a wraz z nim spowalniacze. Nie tak znowu dawno na Okólnej pojawiła się nowa nawierzchnia. Tylko jakoś progi zniknęły. A szkoda, bo bezmózgowców, którzy potrafią jechać szybko po mareckich ulicach, nie brakuje. Na dodatek przy Okólnej liczba kałuży jest całkiem z(n)ac(z)na, więc każdy, średnio rozpędzony samochód może sprawić najmłodszym zimny, jesienny prysznic. Przeżyłem to na własnej skórze latem przy Ząbkowskiej – brrr nic przyjemnego.

Radny Orych napisał w sprawie bezpieczeństwa dzieci do burmistrza. Wnioskuje o przywrócenie progów oraz budowę podniesionego przejścia dla pieszych i tzw. tafli u zbiegu ulic Okólnej i 11 Listopada. Zakładając, że sytuacja na drodze nie zmieni się przed początkiem roku szkolnego, pan Jacek apeluje o pomoc ze strony policji. Na ostatniej sesji głos w tej sprawie zabrał też radny Werelich. Zobaczymy, co przyniosą ich starania. Oby sprawy poszły szybciej niż przy Ząbkowskiej. Progi miały powstać tu ponad rok temu (https://jestemzmarek.wordpress.com/2010/02/23/burmistrz-prosi-burmistrz-ma/), ale – przynajmniej jak na razie – najlepszymi spowalniaczami są jeziora.

Reklamy