Na Ząbkowskiej, do niedawna małej obwodnicy Marek, stanął zakaz wjazdu. Nie od strony Ząbek, lecz mniej więcej na wysokości przedszkola Bambi. Wody jest tyle, że tylko odważni (?) decydują się na pokonanie trzystumetrowego odcinka. „Jak tu żyć?” – to pytanie, które ostatnio zrobiło furorę w polityce i internecie, również teraz ciśnie się na usta. Cóż… Z wiarą, że będzie lepiej.

Na czym ją opieram? W biuletynie informacji publicznej znalazłem informację o przetargu, dotyczącego odwodnienia tej części Ząbkowskiej (Leśna-Szpitalna). Z treści dokumentacji wynika, że zostaną położone dwa odcinki rur. Pierwszy, liczący ponad 300 metrów, zostanie dołączony do kanalizacji deszczowej, odprowadzającej wody do Kanału Mareckiego. Drugi, krótszy (ponad 40 m), przetransportuje wodę do studni chłonnej, która powstanie przy skrzyżowaniu Ząbkowskiej i Szpitalnej. Słowem – koszmar zatopionej ulicy się powinien skończyć.

Z otwieraniem szampana radziłbym się powstrzymać. Otwarcie ofert w przetargu nastąpi w połowie września. Umowa z wykonawcą (o jego wyborze ma zdecydować najniższa cena) zostanie podpisana pewnie pod koniec września/na początku października. Czyli w tym sezonie czasu jest mało. Trzeba trzymać kciuki, żeby jesień była sucha (ma wiara w tym wypadku jest nadwątlona), a zima bezśnieżna. Widać też, że Wodociąg Marecki się asekuruje (albo cechuje się realizmem), bo zakłada, że prace mają być wykonane do maja 2012 r. Oby nie później.