Jeden z aktywnych forumowiczów opisał ostatnio proceder (bo innego słowa w tym miejscu nie można użyć) wylewania ścieków do kanalizacji deszczowej. Sprawa dotyczy ul. Leśnej, w której niedawno zostały zainstalowane kratki do deszczówki. Bez dwóch zdań – to skandal. Grozi nam jeszcze jeden proceder – dodajmy kosztowny, czyli wlewanie wody deszczowej do kanalizacji sanitarnej. Przedsmak tego również widziałem przy Leśnej – w odcinku, gdzie nie ma już kratek od deszczówki.

Piszę o tym, że w końcowym rachunku zapłacą za to wszystkie osoby, które będą korzystać z kanalizacji sanitarnej. Dlaczego? Otóż Marki nie mają własnej oczyszczalni i rozsądnie podłączają się do warszawskiej Czajki. Tyle że stolica nie jest hojnym wujkiem i za usługę przyjęcia ścieków karze sobie płacić – konkretnie za każdy metr sześcienny wody. Powinny być to tylko ścieki, ale mogą być ścieki i w dużych ilościach wody opadowe. W tej sytuacji Wodociąg Marecki może:

– ścigać osoby, które wlewają deszczówkę do kanalizacji sanitarnej

– zaproponować radnym takie taryfy, które pokryją koszy bezprawnie wrzucanej deszczówki

Który wybieracie?

Przygotowując materiały do pracy zawodowej trafiłem na stronę wodociągów legionowskich. Na pierwszej stronie wyświetla się komunikat-groźba. Kto zostanie przyłapany na wpuszczaniu deszczówki do kanalizacji sanitarnej, może zostać ukarany grzywną do 10 tys. zł. Ciekawe, czy to działa… Bo groźba to jedno, a egzekucja – drugie.

Advertisements