Wczoraj skapitulowałem. Wsiadłem do pociągu, bo nie wierzyłem, że sprawnie dojadę na Pragę. Dziś się przełamałem i użyłem czterech kółek. Dojechałem z Marek na Pragę w kwadrans! Wybrałem Radzymińską, licząc, że nie będzie już/jeszcze dużego ruchu. Do tego założyłem, że łatwiej będzie pokonać przejazd kolejowy przy Tesco, bo nie będzie ruchu ze strony centrum. I to był strzał w dziesiątkę. Wieczorem czeka mnie trudniejsze zadanie – powrót przez zakorkowaną Pragę. Ale podobno jest patent ns ominięcie korków na Ząbkowskiej. Jeśli się sprawdzi, napiszę 🙂

Reklamy