W samorządach zaczyna się teraz praca na konstruowaniem budżetu na 2012 r. Skarbnicy dostali bowiem jego dwa podstawowe parametry – prognozę resortu finansów, ile wpłynie do miejskiej kasy z tytułu subwencji ogólnej (w tym oświatowej), a ile z tytułu udziału w podatkach od dochodów osobistych. Te dwie pozycje to w przypadku Marek więcej niż połowa rocznych dochodów miasta.

Na papierze wygląda to dość optymistycznie. Subwencja oświatowa w 2012 r. ma wynieść niemal 15,74 mln zł, a dochody z PIT 29,29 mln zł. Jeśli porównamy to z danymi resortu za ten rok, widać progres – w pierwszym przypadku prognoza wpływów jest wyższa o 2,2 mln zł, w drugim – o 2,9 mln zł. Jednak wielu skarbników traktuje je – nie jest to może najszczęśliwsze określenie – z przymrużeniem oka. I słusznie. O ile prognoza subwencji oświatowej generalnie nie bywa przestrzelona, o tyle z pełną realizacją przez ministra drugiej pozycji mogą być problemy. Dość powiedzieć, że wielu skarbników (nie wiem, jak jest w Markach) wręcz prowadzi własne (niższe i bardziej realne) prognozy dochodów z PIT i stara się je zaimplementować do budżetu, nie ufając obietnicom urzędników z ul. Świętokrzyskiej.

Nie będę wróżyć jak będzie w przyszłym roku – w każdym razie, jeśli rzeczywiście – jak prognozuje rząd – gospodarka wzrośnie o 4 proc., to na wzburzonym morzu globalnej gospodarki zdobędziemy mistrzostwo świata (no prawie, bo Chin, Indii czy Brazylii nie dogonimy). Zejdźmy jednak na ziemię. Mamy w przyszłym roku Mistrzostwa Europy (w piłce), więc jak będzie 3 proc., to i tak zaliczę to do sukcesów (minister jak Smuda czyni cuda :)). Niestety, coraz więcej poważnych instytucji daje prognozę dynamiki PKB w przedziale 2-3 proc. Wtedy o 29,3 mln zł z PIT można zapomnieć.

Ale i na to są sposoby. Można na przykład zmienić podatek od nieruchomości. W zeszłym roku podwyżki nie było (ani burmistrz, ani radni nie chcieli być samobójcami przed wyborami), w tym podobno będzie. Ja nie zamierzam protestować. Tak naprawdę brak zmiany stawek na 2011 r. oznaczał obniżkę realnych kwot podatku (inflacja!). W przyszłości warto zmieniać stawki z umiarem i przyjąć jakąś klarowną ścieżkę postępowania. Lepiej wprowadzać zmiany metodą drobnych kroczków niż raz na jakiś czas walić podatkowym obuchem.

Ps. Jeszcze a propos poprzedniego wpisu. Nie ma jednak cudownego patentu na wyjazd z Pragi w stronę Marek. Przeprosiłem się z pociągiem 🙂

Reklamy