Wybraliśmy się na jesienny spacer. Wracaliśmy ul. Ząbkowską od Szkolnej w stronę Szpitalnej, przyglądając się postępowi prac kanalizacyjnych.  Na płocie znalazłem niepozorną kartkę. Wykonawca prac – firma STD Nasiłowski – obiecuje, że roboty zakończą się 15 listopada. Dałby Bóg, żeby skończyli przed pierwszym śniegiem. Bo i głąbów nie brakuje. Część ulicy nie jest jeszcze ani wybetonowana ani wyasfaltowana. Tymczasem wczoraj minął nas w dzikim pędzie samochód, który uprawiał slalom między wystającymi studzienkami, wzbijając tumany kurzu. Ba, na wysokości przedszkola Bambi kierowca zorientował się, że nie przejedzie w stronę Ząbek i dalejże zawracać w jeszcze szybszym tempie. MLP* tego nie wytrzymała, stanęła na środku drogi, zatrzymała pojazd i powiedziała kilka słów – z nadzieją, że trafią do wyobraźni. Nic z tego. Usłyszała, że kurz „opadnie”. Kurz kiedyś tak, ręce natychmiast, a kierowcy życzymy wzrostu poziomu empatii. Oby nie znalazł się w odwrotnej sytuacji, gdy jego dzieci będą stały na poboczu, a samochody obok nich kurzyć na potęgę.

*Moja Lepsza Połowa