Zadzwoniła do mnie do pracy małżonka. „Kładą ostatnią warstwę asfaltu na Ząbkowskiej” – w jej głosie można było wyczuć nutkę ulgi. Specjalnie się temu nie dziwiłem. W „naszej” części prace zaczęły się dość późno i baliśmy się, że gdy nadejdą deszcze i śniegi zostaniemy z przeoraną ulicą. Na szczęście Opatrzność i radny Michał czuwali, a firma STD Nasiłowski będzie mogła niedługo zameldować w Wodociągu Mareckim: zadanie zostało wykonane.

Kierowców radość już rozpiera. W środę wieczorem leżała jedna nitka nowego asfaltu, ale dla niektórych to już wystarczyło, żeby zapomnieć, iż na Ząbkowskiej (pomijając, że formalnie ruch jest wciąż zamknięty) obowiązuje ograniczenie do 40 km na godzinę. Policja rzadko tu bywa, więc po wylaniu całości nawierzchni trzeba będzie wrócić do tematu garbów (a jeszcze lepiej wysp). Bo przecież to nie „highway”.

Mam przed oczami pismo z urzędu miasta, datowane na 5 lutego 2010 r. Otrzymała je moja sąsiadka Wioletta Jaroch, która zbierała podpisy wzywające do montażu progów zwalniających. W miejskim dokumencie (https://jestemzmarek.files.wordpress.com/2010/02/urzad_miasta_marki.jpg) poproszono ją o rozkolportowanie informacji, że w budżecie na 2010 r. są pieniądze na garby w Ząbkowskiej, a realizacja tego zadania nastąpi po zakończeniu procedur przetargowych. Progów do tej pory nie wylano, ale od biedy można to jeszcze zrozumieć: ulica miała być gruntownie rozkopana w związku z budową kanalizacji. Teraz ta wymówka odpada.

Obietnica instalacji progów została złożona na piśmie. I nie wierzę, by została złamana. Wszak urząd dotrzymuje słowa. Ogłosił to nawet niedawno na pierwszej stronie „Informacji z ratusza”. Jak rozumiem – dotyczy to również Ząbkowskiej.

Advertisements