Tydzień temu w mej głowie pojawiła się taka refleksja: jesień w Markach stoi pod znakiem sportu, wiosna pod tym względem jest bardzo uboga. Nie mam tu na myśli profesjonalnych rozgrywek takich jak gra piłkarskiej Marcovii, tylko imprezy organizowane przez różne osoby czy stowarzyszenia. Może się mylę, ale większość wydarzeń sportowych odbywa się w okresie powakacyjnym: mamy zatem Małą Milę Marecką, Spartakiadę Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego (MSG), piłkarski TPM Cup czy niedawno po raz pierwszy przeprowadzony Nordic Walking. Zabrzmi to dziwnie, ale być może jesienią imprez jest za dużo, gdyż – jak zorientowałem się wczoraj – doszło do zderzenia terminów dwóch imprez o podobnym charakterze.

Mniej więcej dwa tygodnie temu MSG ogłosiło doroczny konkurs tenisa stołowego, który w sobotę (19.XI) odbędzie się w szkole przy Wczasowej. W środę dowiedziałem się, że w szkole przy Dużej odbywa się z kolei Grand Prix w badmintonie – także w najbliższą sobotę. Mam nadzieję, że jest to czysty wypadek przy pracy, którego uda się uniknąć w przyszłym roku. I tu pojawia się taka myśl, że może część imprez warto przenieść na wiosnę? A może warto wprowadzić do kalendarza nowe przedsięwzięcia, które będą odbywać się od kwietnia do końca maja? Jeden pomysł już sprzedałem znajomemu:), ale wybaczcie – obiecałem, że go nie sprzedam na blogu:).

A tak a propos – na początku grudnia ma się odbyć oficjalne otwarcie Orlika przy Stawowej. Na pewno będzie wielu oficjeli: z miasta, powiatu i być może Urzędu Marszałkowskiego. Chciałbym, żeby w tym gronie znalazła się cicha bohaterka poprzedniej batalii o Orlika – Kasia Dwornikiewicz. Kasiu, Twoje starania, choć z opóźnieniem, przyniosły efekt!

Reklamy