Piątek upłynął pod znakiem emocji piłkarskich. Najpierw radość – bo lepiej nie można było wylosować, a potem smutek – bo z biznesowego punktu widzenia to porażka. Lepiej mieć kibiców-wikingów ze Skandynawii niż stojącej nad gospodarczą przepaścią Hellady. Cóż, fortuna bardziej sprzyjała piłkarzom (co jeszcze trzeba udowodnić na boisku) niż przedsiębiorcom. Po takich ekspresowo wysuniętych wnioskach – zmęczony jedenastoma godzinami pracy zawodowej – padłem wyjątkowo wcześnie. Tu koledzy zapraszają na kielicha, a człowiek nieżywy – ma tylko siłę, żeby sprawdzić prognozę pogody, siada przed telewizorem i… przeciera oczy.

Rzadko się zdarza, że w głównym wydaniu wiadomości występuje mieszkaniec Marek. Pomyślicie od razu – burmistrz. Pudło. Otóż kamera „Wiadomości” trafiła do meteorologów, a konkretnie Marcina Dąbrowskiego z naszego stowarzyszenia. Temat ciekawy, który akurat powinien cieszyć mieszkańców Marek – od kilku miesięcy jest sucho. Dla rolników to jednak niewesołe wiadomości. Poziom wód opada, Wisła się kurczy. I właśnie tę ostatnią kwestię przez kilka minut wyjaśniał Marcin Dąbrowski. Żeby być precyzyjnym – wyjaśniał dziennikarzom, a – jak to w Wiadomościach – poszło tylko jedno obrazowe zdanie, że lepiej w woderach Wisły nie przekraczać.

Tak to już jest z telewizyjnym przekazem. Kiedyś wałkowała mnie i Jacka ekipa z prywatnej stacji TV. Nagrywali, nagrywali, a i tak wzięli jedno zdanie, które pasowało im do kontekstu i nie oddawało sensu przedsięwzięcia. Żeby na koniec weselej – zostałem Orychem, a Orych Markiewiczem. Samo życie.

Advertisements