Człowiekowi siwych włosów przybywa, robi się leniwy, to i na imprezy jeździ samochodem. „A ty co, znowu jehowita jesteś” – zażartował jeden ze znajomych. Zwykle wymuszonej przepisami ruchu drogowego abstynencji nie żałuję, ale tym razem chyba popełniłem błąd. Mogłem bowiem we wczorajszy wieczór zakosztować trunku, który jest dziełem firmy z Marek. Gdy sprawdziłem w piątek rano jego cenę, przeżyłem szok – 79 zł za 0,7 l. To drożej niż za alkohole podobnej objętości, które są dziełem wielkich koncernów europejskich!


Podobno za komuny w Markach sporo było prywatnych inicjatyw, których celem było uzyskiwanie trunku, określanego chemicznym wzorem C2H5OH. Nie wiem, czy komuś jeszcze opłaca się nastawiać aparaturę – wszak cukier drogi :-). Czasy się zmieniają, ale w XXI w. Marki mogą się pochwalić trunkiem z wyższej półki. Jedna z mareckich firm, notabene należąca do grona Gazel Biznesu (czyli najdynamiczniej rozwijających się małych i średnich przedsiębiorstw), wypuściła na rynek produkt o nazwie Vodka Pawlina. Za pomysłem stoi Mirosław Pawlina, szef M&P. To spółka, którą pewnie codziennie mijacie, jadąc al. Piłsudskiego i która zbudowała całkiem zacną sieć sklepów z trunkami dla dorosłych. Idea jest prosta. Marecka firma daje wódce markę, zleca produkcję na zewnątrz, a następnie ją sprzedaje. I – jak widać – ceni się.

Podpytywałem potem niezmotoryzowanych gości, jak wódka smakowała. Oceny były różne: część twierdziła, że jest znakomita, część, że druga butelka wchodzi już gorzej, a część – że jest po prostu trochę lepsza od popularnych trunków wysokoprocentowych. Cóż, może znów pojawi się okazja, by ją osobiście spróbować i ocenić. Tylko najpierw muszę się od(pił)ować od auta…

Reklamy