Zastanawiałem się, ile będzie RZECZYWIŚCIE kosztować budowa kanalizacji sanitarnej w naszym mieście. Na stronie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, w lutowej aktualizacji programu Infrastruktura i Środowisko, widnieją dwie kwoty: całkowita, czyli 246,25 mln zł, oraz unijnego dofinansowania, czyli 114,6 mln zł. Wiadomo jednak, że przetargi ogłaszane przez Wodociąg Marecki wygrywają firmy, które dają najniższą cenę. A te stawki – przynajmniej w kilkunastu wypadkach – są znacznie niższe od kosztorysu. Któregoś dnia chciałem nawet prześledzić wyniki przetargów, ale zawsze brakowało czasu. Wyręczyli mnie do spółki radny Michał Jaroch i burmistrz Janusz Werczyński.

Warto czytać interpelacje. W jednej z nich radny, zaniepokojony sygnałami o niskim poziomie wykonawstwa, pytał o koszty odtwarzania nawierzchni ulic po pracach kanalizacyjnych. Burmistrz, udzielając mu odpowiedzi na to pytanie, wspomniał, że prognozowana wartość inwestycji kanalizacyjnych w Markach wynosi (bez rezerwy i VAT) 118,6 mln zł. Zaokrągliłem do 120 mln zł, doliczyłem 23 proc. VAT i wyszło mi 147,6 mln zł. Czyli o niemal 100 mln zł taniej niż w kosztorysie. Podczas komisji rewizyjnej padła z kolei kwota 129 mln zł netto (z VAT 159 mln zł). W taki przypadku Wodociąg Marecki jest do przodu o 85 mln zł. Też ładna kwota…

W pierwszym wariancie wartość całej inwestycji (liczony łącznie wkład Unii Europejskiej i pieniądze Wodociągu) w przeliczeniu na głowę mieszkańca wyniesie niecałe 5,7 tys. zł, a w drugim 6,1 tys. zł. Tyle liczb. Mieszkańców martwią bardziej praktyczne rzeczy. W niedzielę na forum internetowym rozpoczęła się (albo raczej wróciła) dyskusja na temat jakości prac i dróg po pracach kanalizacyjnych. Oto jeden z ciekawszych wpisów:

W specyfikacji wykonawczej dostępnej swego czasu w internecie warunki odbudowy nawierzchni określono jako przywrócenie stanu pierwotnego i dlatego wykonawca mając wiedzę, jak wyglądały mareckie ulice będzie wygrany. Niepokojące jest coś innego – otóż niejednokrotnie widać było jak po wygrzebaniu „dołka” wkładano do niego rurę na spulchnioną łyżką koparki glinę bez jej wyrównania i wstępnego zagęszczenia zasypywano 2-metrowy wykop na jeden raz i ubijano po wierzchu zagęszczarką, a następnie sprawdzano zagęszczenie. Dla nieświadomych informuję, że zgodnie z warunkami zagęszczenie powinno być sprawdzane po zasypaniu i ubiciu metrowej warstwy po raz pierwszy, a następnie po zasypaniu reszty. Sprawdzenie zagęszczenia na wierzchu lekką płytą daje wyniki do głębokości ok 1 m. Zobaczycie jak słynna kanalizacja zacznie po 2 – 3 latach ( po upływie gwarancji) osiadać i zaczną się awarie – ciekawe gdzie będą winni.

Oby było to tylko czarnowidztwo…

Advertisements