Kwestionariusz marecki traktuję jak własne dziecko i darzę go ogromnym sentymentem. Ostatnio pokusiła się o jego wypełnienie Małgorzata Kapica, marecka poetka i felietonistka (www.ekspresmarecki.pl). Na pytanie, czego jej brakuje w Markach, odpowiedziała:

…przyjaznego miejsca dla wszystkich mieszkańców, którzy mogliby się spotykać na co dzień ze znajomymi, rynku a w nim kafejek z ogródkiem, może otwartą galerią, gdzie byłoby mnóstwo zieleni i kwiatów

Święte słowa, pani Małgorzato. Życie jednak nie znosi próżni, choć to, co pokazuje poniższe zdjęcie, jest totalną deformacją wyczekiwanego przez wielu obrazu. To pawilony przy ul. Braci Briggs nieopodal al. Piłsudskiego. Czasami tam wpadam, by skorzystać z bankomatu lub zimą nakarmić kaczki. Niestety, już wiele razy okazywało się, że jest to klub pod chmurką. Albo stoi tam „silna grupa pod wezwaniem”, bezceremonialnie obalając pół literka, albo przynajmniej widziałem ślady jej bytności, co udało mi się ostatnio uwiecznić.

Zresztą nie tylko tutaj takie rzeczy się zdarzają. Przy boisku przy szkole nr 2 wiszą wprawdzie ogłoszenia o zakazie spożywania alkoholu, ale kto by się nimi w weekendy przejmował… Na dobrą sprawę kto ma egzekwować zakazy? Tylko policja. Któregoś dnia mogłaby w cywilu wpaść i zrobić kipisz… Piszę o tym, bo takie, pożal się Boże, wzory do naśladowania widzą młodsi nastolatkowie…

Advertisements