Za oknem mróz, słupek temperatury tak dołuje, że odechciewa się wychodzenia z domu. Trzeba się jednak czasem przełamać i wyściubić nos na zewnątrz. Czapka, sweter, rękawice – to zestaw obowiązkowy. No i ciepły samochód z garażu. W środku auta da się żyć. Tym większy mój podziw dla rowerzystów. Byłem w południe może dwadzieścia minut w centrum Marek. W tym czasie minąłem przynajmniej czterech posiadaczy dwóch kółek, którzy zmagali się nie tylko z niską temperaturą, ale i niebezpieczną nawierzchnią. Szacunek. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że w tym mieście rower jest albo pierwszym, albo drugim pojazdem w hierarchii ważności. Bez względu na pogodę…

Reklamy