Wzdłuż Ząbkowskiej wyrosły nowe znaki. Cześć informuje o wjeździe na drogę główną, część – o ograniczeniu prędkości do 40 km/h. To wyraźny (nomen omen) znak, że prace kanalizacyjne w tym rejonie miasta dobiegają końca. Byłem ciekaw, czy przy okazji załatwiono sprawę, którą opisywałem już na blogu, czyli zniszczonych znaków, które informowały kierowców jadących Ząbkowską (od strony Ząbek i Fabrycznej) o przejściu dla pieszych (skrzyżowanie ze Szkolną). Niestety, tych (jeszcze?) nie postawiono. O tym, że jest to niebezpieczne miejsce, niech świadczy fakt, że kiedyś pracował przy nim tzw. Aniołek Labudy, czyli osoba przeprowadzająca dzieci przez ulicę.

Być może ktoś powie, że się czepiam. No dobrze, niech będzie, że tak jest. Naprawdę jestem zadowolony, że ratusz postawił znaki przy Ząbkowskiej. Ale uważam, że dzieło należy dokończyć. Tym bardziej, że (być może z powodu zimy) nie odtworzono pasów, ani nie wybudowano na Ząbkowskiej pisemnie obiecanych przez urząd spowalniaczy. Wierzcie mi, wracając szybkim krokiem do domu (brr zimno) obserwowałem samochody i praktycznie żaden z nich nie jechał przepisową prędkością…

Ps. Z innej beczki. Kiedyś opisałem zniszczony znak przy ul. Malinowej. Nie dość, że został poprawiony (ustawiony do pionu :)), to jeszcze chodnik został wyrównany. Tak trzymać.

Reklamy