Lubicie rukolę? Zaostrza smak. Jest niemal nieodłącznym elementem sałatek, którymi – w ramach bezskutecznej akcji zrzucania zbędnych kilogramów – zajadam się w pracy. Pewnie dlatego nie mogłem w żaden sposób pokojarzyć tej rośliny z rodziny kapustowatych z pizzą. Małżonka wyprowadziła mnie z błędu i teraz już się nie dziwię, że powstająca po sąsiedzku pizzeria będzie się nazywać Rucola.

Po sąsiedzku, czyli za płotem. Niedawno pisałem, że naprzeciwko przedszkola przy Ząbkowskiej powstanie salon SPA. Obok niego w tym samym budynku powstaje kolejna pizzeria w Markach (niedawno wspominałem, że taki punkt ruszył na Horowej Górze). Na razie cieszę się: wolę pizzerię od kolejnego punktu z kebabami, których namnożyło się w aglomeracji warszawskiej co-nie-miara.

Zauważywszy nowy szyld wybrałem się na króciutki spacer, by popatrzeć jak idą przygotowania do otwarcia. Na pierwszy rzut oka w środku wszystko (bądź prawie wszystko) jest gotowe na przyjęcie gości. Jest kontuar, na gości czeka kilka stolików z miękkimi fotelami, obitymi materiałem w fioletowym kolorze. Wada – niestety stoją blisko siebie, stąd prowadzenie czułej konwersacji z żoną, partnerką (mężem, partnerem) może być utrudnione. Miejmy nadzieję, że pizza będzie tak dobra, że pozwoli zapomnieć o tej niedogodności.

W każdym razie nie muszę się martwić, czy lokal będzie przyjmować zamówienia telefoniczne. Gdy zostanę słomianym wdowcem, będę mieć naprawdę blisko na ciasto z pieca. Bo tak naprawdę przyznam szczerze – uwielbiam pizzę Mojej Lepszej Połowy. Poproszę ją, żeby następną zrobiła z rukolą.

Advertisements