Z przyjemnością przeczytałem wywiad w Faktach WWL z burmistrzem. Myślę, że po jego lekturze satysfakcję powinni mieć wszyscy członkowie Grupy Marki 2020. Wszak rzucone ziarno zaczyna przynosić plon. Pan burmistrz w rozmowie z lokalną gazetą objaśniał, jakie są zalety budowy gimnazjum poprzez wehikuł w postaci spółki prawa handlowego. Cofnąłem się do relacji z przedwyborczej debaty Werczyński-Orych z grudnia 2010 r. Zanotowałem wówczas na blogu takie stwierdzenie burmistrza:

Głos zabiera JW (Janusz Werczyński – przyp. red.). Jego zdaniem – najlepszą formułą (budowy gimnazjum – przyp. red) jest PPP, czyli partnerstwo publiczno-prywatne. Pochwalę się w tym miejscu – ja o tym pierwszy napisałem na blogu, ale dziś – muszę się z Wami podzielić taką refleksją – że to jest kosztowny wariant i jestem coraz dalej od takiej myśli.

Ubiegłotygodniowy wywiad to pierwszy publiczny znak, że i burmistrz zmienił zdanie w sprawie formy realizacji szkolnej inwestycji. PPP (formuła ciekawa, acz eksperymentalna i skomplikowana) poszło w odstawkę. Janusz Werczyński sugeruje dziś, że lepiej jest powołać spółkę prawa handlowego, która samodzielnie wyemituje obligacje i jeszcze odliczy sobie VAT od budowy. I to jest właśnie powód dla satysfakcji dla członków naszego stowarzyszenia. Mówiliśmy o takim wariancie dużo wcześniej. Na naszej stronie internetowej w czerwcu ubiegłego roku ukazał się wpis „Marki jak Wieliczka?”

Zarząd powiatu (wielickiego – przyp. red) zdecydował się zbudować duży zespół szkół na jakieś 1300-1400 dzieci. Jedno skrzydło będzie stanowić szkoła specjalna, drugie – szkoła zawodowa. Cóż w tym niezwykłego? Ano to, że publiczny cel, jakim jest podniesienie jakości usług publicznych, zostanie zrealizowany z komercyjną nutą. (…) Najciekawsze jest jednak to, że szkoła będzie budowana nie przez powiat, ale przez powołaną specjalnie spółkę, kontrolowaną w 100 proc. przez samorząd. Dlaczego tak? – zapyta ktoś. Po co tworzyć fotele dla prezesów i dyrektorów? Odpowiem – oczywiście dla pieniędzy. Ale nie po to, by je wydać, ale… zaoszczędzić i zachować możliwości dalszego inwestowania. Projekt wielicki będzie kosztować 32-34 mln zł. Dzięki zastosowaniu formuły spółki samorząd odzyska podatek VAT. Jakieś 6-7 mln zł piechotą nie chodzi. To po pierwsze. Po drugie, spółka będzie musiała zaciągnąć dług, ale powiat nie będzie musiał go wliczać do wskaźników zadłużenia. Dzięki temu samorząd nie będzie musiał zaciskać już zaciśniętego pasa. Po trzecie, władze spółki będą stawać na rzęsach, by wykazać się przed radą nadzorczą umiejętnością poszukiwania źródeł dodatkowego dochodu dla szkoły. No i oczywiście szkoła będzie budowana tak, by zużywała jak najmniej mediów. Piszę o tym, bo w łonie Grupy Marki 2020 w grudniu ubiegłego roku, jeszcze przed wyborami samorządowymi, pojawił się pomysł budowy szkoły w Markach poprzez spółkę. Jeśli zostanie wdrożony w życie, warto będzie podpatrzeć doświadczenia wielickich samorządowców.

Podobieństwa między projektami będą ogromne. Dodam tylko, że lada dzień Wieliczka praktycznie domknie projekt. Ma już oferty od wykonawców (tańsze niż kosztorys) i na finansowanie poprzez obligacje. Czyli nie trzeba wyważać już otwartych drzwi, tylko czerpać pełnymi garściami z doświadczeń innych samorządowców. Teraz kluczem jest dobór właściwych ludzie do realizacji inwestycji – nie z klucza politycznego, ale biznesowego, z doświadczeniem w czterech obszarach: marketingu, prawa, finansów i budownictwa.

PS. Moi koledzy z rady trochę czasu poświęcili na przeforsowanie tego projektu. Stąd pytanie dziennikarza do burmistrza „jakie jest nastawienie rady?” jest delikatnie mówiąc nie na miejscu.

Reklamy