Mamy rok 2019. Kwietniowa Rada Miasta Marki, zdominowana przez lewicę, przyjmuje stanowisko, wzywające sejm i prezydenta do zalegalizowania palenia marihuany w całym kraju. W uzasadnieniu radni informują, że ich celem jest równouprawnienie palaczy tradycyjnego tytoniu oraz marychy. Za wnioskiem głosuje dwunastu radnych, pięciu jest przeciw, dwóch wstrzymuje się od głosu, a dwóch nie uczestniczy w głosowaniu. Zapytacie, a co u licha ma rada miasta do legalizacji marihuany? Rozsądne i celne spostrzeżenie. Też bym się nad tym zastanawiał. Albo raczej – już się zastanawiam.

Celowo posłużyłem się tak jaskrawym przykładem, by odnieść się do ostatniego, środowego głosowania podczas Rady Miasta. W jej trakcie padł wniosek o przyjęcie stanowiska w sprawie równego traktowania jednej z stacji telewizyjnych w procesie przydzielania częstotliwości na cyfrowym multipleksie. Specjalnie nie piszę której, bo nie ma to żadnego znaczenia w tym wywodzie. Mówiąc wprost – zmierzam do tego, że ani temat legalności marihuany w całym kraju, ani temat przydzielania ogólnokrajowych częstotliwości nie jest sprawą Rady Miasta Marki, ani żadnego innego samorządu. Jeśli obywatele naszego miasta chcą zabrać w ogólnokrajowej sprawie głos, niech się skrzykną, zbiorą podpisy i wysyłają gdzie trzeba.

Gdy usłyszałem tę historię w czwartek rano, potraktowałem to jako prima aprilis. Ale po chwili zorientowałem się, że 1 kwietnia już dawno minął. Potem opowiedziałem historię Żonie i na koniec zapytałem: szczęka Ci opadła? Wszystko mi opadło – usłyszałem w odpowiedzi. Przez chwilę pomyślałem, że jesteśmy odosobnieni w takim sądzie. Na wszelki wypadek zadzwoniłem do Ojca, który na przełomie lat 60/70. siedział na Białołęce za drukowanie podziemnych ulotek. Zapytałem, czy samorząd powinien zajmować się losem ogólnopolskiej stacji TV. Najpierw odpowiedział dość nieparlamentarnie, a potem krótko i już do zacytowania: nie. Ale zaraz dodał: Nie takie jeszcze cudeńka synu w życiu zobaczysz.

Jakimś cudeńkiem jest odwaga radnych Jacka Orycha i Arkadiusza Werelicha, którzy nie wzięli udziału w środowym głosowaniu. Na ich miejscu tak samo bym postąpił.

Reklamy