Mój Boże – westchnęliśmy, gdy zobaczyliśmy korek przy ul. Lewandów, prowadzącej do Marek. Wydawało nam się, że będziemy na tyle sprytni, że bokiem ominiemy zakorkowaną w sobotnie przedpołudnie Trasę Toruńską. A tu taki klops. Znaku z napisem „Marki” nie było jeszcze widać, a już zdecydowaliśmy się na odwrót. Tylko dokąd? Wtedy przypomniałem sobie o tajemniczej drodze gruntowej przez las, która prowadzi do Marek, a jest na tyle mało znana, że przejazd nie będzie trwał wieki. Telefon do siostry, która podpowiada, jak tam dojechać. A więc ucieczka ul. Chudoby, pokonanie niezliczonej liczby progów zwalniających, potem skręt w prawo w Zdziarską, kilka łuków i wreszcie las, a za nim cmentarz przy Bandurskiego. Uff – człek chce powiedzieć, ale tu jeszcze trzeba pokonać ostatni etap lokalnego Camel Trophy – budowę kanalizacji sanitarnej. Potem życie staje się piękniejsze i… szybsze. Na koniec jeszcze jeden szok. Po skręcie z Fabrycznej w Ząbkowską pojawia się korek sięgający aż przedszkola Bambi. Ale to już nie był nasz problem….