Sporo się mówi o Orliku przy Stawowej, mniej – o kompleksie przy „Dwójce”. Widać, że w słoneczne dni tętni życiem – głównie placyk zabaw, potem boisko ze sztuczną trawą, na końcu – boisko do szczypiorniaka. Do wszystkich trzeba wejść furtką od ul. Szkolnej. I właśnie tutaj, niestety, najmłodsi co i rusz mogą oglądać nieciekawy i niepedagogiczny obrazek. Otóż na ławeczkach zaraz po wejściu na teren szkoły króluje alkohol. Po południu młodzi ludzie, bez ceregieli, regularnie walą browarki, czasem coś o większym kalibrze, a jak już im zaszumi w głowie – bez żenady zaczepiają te dzieci, które chcą spędzić czas na placyku zabaw, a muszą tamtędy przejść. Czegoś takiego na Orliku przy Stawowej nie widziałem – ale są tam i animatorzy zajęć, i ochrona. Nawet wtedy, gdy ktoś chce dać sobie dawkę nikotyny w płuco, wychodzi poza teren kompleksu. Oczywiście można zapytać – gdzie jest stróż z „Dwójki”? Trudno sobie wyobrazić, że będzie potyczkować się z watahą młodych nieobliczalnych ludzi. Skoro więc nie mamy straży miejskiej, niech chociaż wpadnie tam kilka razy policja po cywilu i niech się wieść gminna rozniesie (np. na miejskiej stronie internetowej), że boisko przy szkole nie jest barem chmurką…

Advertisements