Była 6.30 rano. Obudził mnie miarowy stukot. Taki jak z wiersza Leopolda Staffa. Z taką niewielką różnicą, że poeta i eseista pisał o deszczu jesiennym, a nie wiosennym. Ale, gdyby nie kwitnąca zieleń, z powodu szarości za oknem można byłoby orzec, że jesteśmy już na przełomie trzeciego i czwartego kwartału – zachmurzone niebo, limitowana dawka słońca, niska temperatura i kałuże. Pamiętacie utwór Staffa? Fantastyczna liryka, pełna wyrazów dźwiękonaśladowczych…

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny

I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…

Jęk szklany… płacz szklany…

a szyby w mgle mokną

Teraz zachowam się jak rasowy barbarzyńca i zderzę ją z prozą mareckiego dnia codziennego.

Jeśli deszcz dłużej popada, problemy z wodą będzie mieć niejeden mieszkaniec (zalewanie posesji) i… Wodociąg Marecki. Na jego stronie pojawiło się ostrzeżenie, dotyczące odprowadzanie deszczówki do sieci sanitarnej i nielegalnych podłączeń do sieci kanalizacyjnej. W obu przypadkach sprawa ma wyraźny kontekst ekonomiczny. Otóż mareckie ścieki płyną do warszawskiej oczyszczalni Czajka. Wodociąg płaci stołecznej spółce za każdy metr odprowadzanych nieczystości. Dlatego niech nie dziwi nikogo, że Wodociąg ostrzega, że nielegalne działania mogą być ukarane kwotą nawet 10 tys. zł.

Służby eksploatacyjne Wodociągu Mareckiego tropią nielegalnych dostawców ścieków i będą skrupulatnie sprawdzać nieprawidłowości podłączeń oraz egzekwować prawo. Sąsiedzka czujność i reakcje interwencyjne mogą pomóc w wykrywaniu łamiących to prawo mieszkańców.

Nielegalne podłączenia są przestępstwem, za które można ponieść wysokie kary, wyszczególnione w art. 28 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (Dz. U. 2006 nr 123 poz. 858). Wodociąg Marecki przestrzega, że w przypadku wykrycia bezumownego wprowadzania ścieków do kanalizacji, bądź też budowania przyłącza bez stosownych pozwoleń, sprawę zgłosi organom ścigania i do sądu w celu ukarania zarówno zleceniodawcy jak i wykonawcy nielegalnego podłączenia – czytamy w komunikacie.

Samo życie. Częściowo problem rozwiązać może budowa kanalizacji deszczowej. Wodociąg dostał od ekspertów szacunki, ile by kosztowało objęcie całego miasta jej zasięgiem. Kwota brzmi jak wyrok – ponad 400 mln zł. I prawda jest taka, że dopóki odprowadzenie deszczówki nie będzie taryfikowane jak zwykła woda, marne są szanse, by coś w tej materii drgnęło. Raczej można spodziewać się punktowych inwestycji w miejscach, które są najbardziej narażone na zalewanie lub/i w okolicach, gdzie mieszkańcy (i radni) potrafią skutecznie lobować.

Reklamy