PKB słabnie w oczach, więc człek chce być patriotą, kupuje farbę (23 proc. VAT) i wskakuje na drabinę. A pod koniec dnia w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku nalewa sobie szklaneczkę wina (z banderolą – czyli akcyza) i chce się podelektować zachodzącym słońcem. Nic z tego. Komarzyska tną równo i przepędzają z powrotem do domu. Ech Marki, zmieńcie latem nazwę na KoMarki. 🙂

Advertisements