W niedzielę się piekliłem, bo od 1 lipca wchodziła w praktyce ustawa śmieciowa, a worków ani widu, ani słuchu. W poniedziałek po południu MLP* dała mi znać, że wreszcie są. Tyle, że jedna wywózka odpadów biodegradowalnych nas minęła. Pal licho. Jak mawia mój znajomy z pracy, zresztą były radny Sulejówka, ustawa musi się dotrzeć. W związku z tym „dotarciem” zwracam się z prostym wnioskiem racjonalizatorskim o przywrócenie dawnej wielkości worków na posegregowane odpady.  Te, które znaleźliśmy dzisiaj pod drzwiami, są wersją pozornie oszczędnościową, czyli…mniejszą. Fakt – są dużo lepszej jakości. Ale to ich jedyna zaleta, bo mieszkańcy będą ich potrzebować więcej, by dać sobie radę z miesięcznymi odpadami. Czyli koszty wcale nie będą niższe, a markowianie – delikatnie mówiąc – wkurzeni. Po co ten samobój?

ww20130701_192207

*Moja Lepsza Połowa

Reklamy