Polkowice to jest bogata gmina. Ba, w rankingu komunalnego  czasopisma Wspólnota wygrało w kategorii miast powiatowych. Średni dochód samorządu to prawie 8,9 tys. zł na głowę mieszkańca. Dla porównania, Marki to jakieś 2,5 tys. zł, a Warszawa – 5,4 tys. zł. Fakt – Polkowice mają i kopalnię rudy miedzi, i specjalną strefę ekonomiczną m.in. z zakładem VW. Budżet dolnośląskiego miasta jest dwa razy wyższy niż Marek (jakieś 200 mln zł). Żyć, nie umierać? O nie. Burmistrz Polkowic mówi, że musi być „trochę policjantem” i dbać o publiczny grosz. I nie są to puste słowa. W jednostkach publicznych zainstalowano Wielkiego Brata, czyli system monitoringu zużycia mediów. Sprawdzają one zużycie ciepła, wody i energii elektrycznej w szkołach, przedszkolach, żłobkach, pomocy społecznej czy samym ratuszu. Koszty wdrożenia były stosunkowo niewielkie – niecałe 200 tys. zł. Po pierwszym roku uzyskano 60 tys. zł oszczędności – i to nie licząc wykrytych awarii. W tym roku mogą być wyższe, bo dzięki monitoringowi można było obniżyć poziom zamówień energii elektrycznej. Burmistrz Polkowic oszacował, że to rozwiązanie zwróci się najdalej za trzy lata. Niejeden biznesmen marzy o tak szybkim zwrocie z inwestycji. Stąd w mojej głowie zrodziło się pytanie – a może by tak u nas coś takiego wprowadzić? Nowa rada zaszczepiła pomysły termomodernizacyjne – ocieplono m.in. szkoły i przedszkola. Warto iść za ciosem. Jest w tym jeden warunek. Musi być zrozumienie wśród zarządzających dla konieczności tego typu rozwiązań na każdym szczeblu – oczywiście ratuszu (tu nie mam żadnych wątpliwości), ale i podległych mu jednostkach np. szkołach.

Ps. No i jeszcze jedno. Coraz więcej samorządów grupowo  kupuje prąd i zbija za niego stawki. Ciekawe, kiedy ta zaraza zbliży się do Marek 🙂

Advertisements