Jutro ratusz odbiera odpady wielkogabarytowe z moich okolic. Ponieważ nie wiem, o której będzie jeździć ciężarówka, wystawiłem przed posesję dwie rzeczy już w niedzielny wieczór. Potem pojechałem na ploteczki o mareckiej „polityce”. Gdy wróciłem, umywalki typu pikolak ze starą baterią już nie było. Znaczy – komuś się przydała, choć była niemiłosiernie zniszczona. Teraz boję się, że w nocy zniknie stary parasol ogrodowy. Wtedy ciężarówka, ta od gabarytów, nie będzie miał czego zabierać 🙂

Advertisements