Jadąc od czasu do czasu środkami komunikacji miejskiej czuję się jak dinozaur. Wyciągam książkę, taką zwykłą, taką papierową. Wokół mnóstwo młodych ludzi, którzy wyciągają tablety i testują dobrodziejstwa nowoczesnej komunikacji elektronicznej.  Tym większą radość sprawia mi obcowanie (nawet wirtualne) z tymi, którzy doceniają szelest przesuwanych stron. Cieszę się z kolejnej mareckiej inicjatywy, w której świat internetu może pomóc w promocji tradycyjnych publikatorów. Na Facebooku ruszyła grupa fanów bookcrossingu/crossbookingu. Wystarczy wpisać słowa „crossbooking marki”, by dołączyć do grona tych, którzy wymieniają się książką. Szacun dla Kasi za pomysł. „Na giełdzie” pojawiły się pierwsze tytuły i znane nazwiska: Coelho, Kalicińskiej, Terakowskiej. Też coś dorzucę 🙂 Pewnie podczas wiosennej edycji wietrzenia szafy

Advertisements