Wydawania unijnych pieniędzy na koleje idzie jak po grudzie. Stąd w resorcie infrastruktury i rozwoju powstał pomysł, który na pewno zainteresuje mieszkańców naszego miasta. Otóż część pieniędzy z programu „Polska na tory” trafi na rewitalizację linii wąskotorowych. Jak się nieoficjalnie dowiedziałem, nie chodzi li tylko o remonty popularny tras. Na to po prostu poszłoby zbyt mało pieniędzy. Dlatego urzędnicy wpadli na pomysł, by odbudować zlikwidowane przed laty linie. W gronie priorytetowych przedsięwzięć znalazła się trasa Marki – Radzymin. Oczywiście już nie do transportu cegieł czy gliny, ale przewozów pasażerskich.

– Wybudowanie obwodnicy Marek rozwiąże problem tranzytu ciężkich samochodów. Trzeba jeszcze rozwiązać kwestię dojazdu mieszkańców z i do stolicy. Dlatego nowa linia z Radzymina będzie prowadzić w okolice M1, który stanie swoistym hubem przesiadkowym. Wybudowanie linii to także utworzenie konkurencji dla warszawskiej komunikacji, która – będąc swoistym, naturalnym monopolem – narzuca własne reguły gry podwarszawskim gminom – twierdzi źródło.

Ci, którzy liczą na powrót dymiących parowozików, mogą czuć się rozczarowani.

– Część pieniędzy dołożą fundusze ochrony środowiska. Dzięki temu będzie możliwa elektryfikacja całej trasy. Efekt eko będzie murowany – tym bardziej, że część mieszkańców przesiądzie się z aut do kolejki – uważa źródło.

Według niego, odbyły się także rozmowy z resortem kultury i samorządem Mazowsza na temat zagospodarowania zabytkowej fabryki Briggsów i przekształcenia historycznego obiektu w „trzy w jednym”: stację połączoną z domem kultury i minigalerią handlową.

– Tu jednak ustalono, że takie przedsięwzięcie może zostać zrealizowane jedynie we współpracy z prywatnym kapitałem – twierdzi źródło.

Reklamy