…mam nadzieję, że tytuł pieśni Jana Kochanowskiego dobrze odda treść tego krótkiego wpisu. W ostatnich tygodniach mamy prawdziwy wysyp imprez w mieście. Gdy się porówna ich liczbę z tym, co działo się kilka lat temu, dynamika może okazać się kilkuset procentowa :-).  Tak trzymać. No właśnie – tak trzymać. Zobaczymy, jak będzie za rok – ile z nich okaże się efemerydami, ile – początkiem czegoś większego.

Z bliska przyglądam się przygotowaniom do biegu „Nocny Marek”, organizowanego przez Mareckie Stowarzyszenie Gospodarcze.  Ba, zmieniłem nawet oprawę graficzną mojego blogu, jestem zapraszany na spotkania sztabu organizacyjnego. Biorąc pod uwagę listę zgłoszeń do biegu już wiem, że za rok będzie powtórka, a impreza, jakiej jeszcze w Markach nie było (oczywiście pamiętam o Małej Mili), na stałe wpisze się do kalendarza imprez. Żałuję tylko jednego – 28 czerwca potrzeba rąk do pracy, więc nie będę mógł pobiec. Wynegocjowałem satysfakcjonującą rekompensatę – będę wręczać jedną z nagród 🙂

Advertisements