Kilka tygodni temu biegłem w niedzielny poranek z przyjacielem ul. Wereszczakówny (równoległa do Ząbkowskiej). Ale chałupy – dziwił się mój kompan. No – bo jakby to młodzi powiedzieli – full wypas albo wow albo lol (słowa wulgarnego na „z” nie użyję). Tylko jedna rzecz nijak nie pasowała do wystroju ulicy – droga. Była w lokalnym standardzie. Jak to po pracach kanalizacyjnych – gruntowa i wyboista. Wyglądała mniej więcej tak (zdjęcie od Leśnej):

przedwer

 

 

 

 

 

 

Jakże ogromne było moje zdziwienie, gdy kilkanaście dni później zrobiło się już bardziej hmmm europejsko. Może nie jak na stolnicy, ale w miarę równo. Cóż, destrukt i równiarki czynią cuda. Dwa pytania: na jak długo to wystarczy  i czy jest to inicjatywa urzędu miasta czy raczej co bardziej obrotnych mieszkańców tej ulicy? Tak czy owak, jeździ się tędy teraz (albo biega)  o niebo lepiej…

power

Reklamy