…imprezy, jakiej jeszcze w Markach nie było.  Bardzo żałuję, że nie mogłem mocniej zaangażować się w bezpośrednie przygotowania. Taśmy w pracy, awarie zdrowotne w rodzinie, przygotowania do remontu – to wszystko pokomplikowało mój udział w tym przedsięwzięciu. Miałem jednak okazję obserwować przygotowania, rozpoczęte na dobrą sprawę kilka miesięcy temu. Powiem szczerze – jestem zafascynowany organizacją przedsięwzięcia. Znalazła się bowiem grupa osób, która „z profeską obrobiła temat”. Tu nie było miejsca na pospolite ruszenie – miesiąc po miesiącu, punkt po punkcie, załatwiano kolejne sprawy. Szacunek dla nawróconego na bieganie Jacka Orycha, jego przyjaciół, znajomych oraz Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego.  Będę tam dziś wieczorem, by zobaczyć końcowy efekt ich starań.

Reklamy